home kontakt o stronie nowości strony mapa strony
ReDragon  › › › Wszystko o Rosji  › › › Wiadomości  › › ›
Wiadomości

W Rosji wojna Kremla z oligarchami?

Czy wladze Rosji wypowiedzialy wojne wielkiemu biznesowi? Wczoraj ostentacyjnie przeprowadzono rewizje siedziby wielkiej spolki naftowej Jukos najbogatszego Rosjanina Michaila Chodorkowskiego. Inny miliarder Roman Abramowicz chce wyjechac z Rosji. Oligarchowie wystapili z protestem przeciw samowoli "bandytow w pagonach"

W piatek okolo poludnia w glownej kwaterze Jukosu w centrum Moskwy doszlo do tego, co Rosjanie nazywaja "maski-show". Do biurowca wdarlo sie okolo 20 uzbrojonych, zamaskowanych ludzi. Rozpoczeli trwajaca wiele godzin rewizje. Oslaniajacy ich funkcjonariusze sluzb specjalnych nie wpuszczali do gmachu dziennikarzy, ktorzy tloczyli sie przy wejsciu.

Prokuratorzy i milicjanci najechali tez siedzibe powiazanego z Jukosem banku MENATEP i biura innej spolki holdingu - Prawniczej Kompanii Finansowej. Inny miliarder Roman Abramowicz, w ktorego spolce Sibnieft tez rozpoczeto pokazowa kontrole, prawdopodobnie zlikwiduje czesc interesow i wyjedzie z Rosji.

Kiedy ludzie w maskach przewracali wszystko do gory nogami w archiwach Jukosu, na Kremlu przedstawiciele wielkiego biznesu wystapili z bardzo powaznym ostrzezeniem wobec Wladimira Putina.

Na spotkaniu prezydenta z czlonkami rzadu, przedstawicielami parlamentu i organizacji spolecznych Arkadij Wolski, przewodniczacy skupiajacego oligarchow rosyjskich Rosyjskiego Zwiazku Przemyslowcow i Przedsiebiorcow, przekazal gospodarzowi Kremla list podpisany przez szefow wszystkich najwiekszych holdingow rosyjskich, ktorzy prosza glowe panstwa o "powstrzymanie samowoli struktur silowych". Oligarchowie przestrzegli prezydenta, ze "bandyci w pagonach" prowadza do "zniszczenia stabilnosci kraju".

Rosyjscy oligarchowie sie bronia - wczoraj ich przedstawiciel zlozyl na Kremlu protest przeciw "politycznej i ekonomicznej samodzielnosci organow porzadkowych i patronujacych im politykow". "Bandyci w pagonach" - pisza oligarchowie - "lamia prawo", "naduzywaja swej wladzy" i stali sie "samodzielna, przez nikogo niekontrolowana sila".

W niezwyklym pismie zlozonym na rece prezydenta Wladimira Putina reprezentanci wielkiego biznesu otwarcie zaatakowali ludzi, do ktorych Putin ma najwieksze zaufanie i na ktorych opiera swa wladze - dawnych pracownikow specsluzb, ktorzy za prezydentem przyszli do administracji kremlowskiej. Oligarchowie twierdza, ze samowola specsluzb prowadzi tez do "rewizji wynikow prywatyzacji" i sprawia, ze "przedsiebiorca staje sie w oczach opinii publicznej glownym wrogiem spoleczenstwa".

W liscie nie ma zadnych konkretnych nazwisk, ale obserwatorzy zgodnie twierdza, ze przedstawiciele wielkiego biznesu wystepuja przede wszystkim przeciw bardzo bliskim Putinowi osobom - Igorowi Sieczynowi, szefowi osobistego gabinetu prezydenta, Wiktorowi Iwanowowi, zastepcy szefa administracji prezydenckiej, ktory na Kremlu odpowiada za polityke kadrowa, oraz szefowi FSB Nikolajowi Patruszewowi.

Jak sie okazuje, prokuratura i sluzby podatkowe rozpoczely tez szeroko zakrojona kontrole dzialalnosci spolki naftowej Sibnieft Romana Abramowicza, ktora jesienia ma sie polaczyc z Jukosem, tworzac ogromny megaholding. Tymczasem, jak podaje dziennik "Gazeta" Abramowicz jest gotow sprzedac swoje warte okolo 3 mld dolarow akcje w spolce aluminiowej Rusal i wycofac sie z biznesu, a nawet wyjechac z Rosji. Zrodla w Sibniefcie w piatek potwierdzily "Gazecie", ze ich szef rzeczywiscie mysli o pozbyciu sie udzialow w holdingu aluminiowym.

Putin na piatkowym spotkaniu na Kremlu przyznal,ze "stosowanie zbyt represyjnych metod przy rozwiazywaniu problemow biznesu jest niesluszne". Internetowa agencja "grani.ru" komentujac te wypowiedz przypomniala, ze car Iwan Grozny tez nie raz zapewnial, ze wspiera bojarow, a tymczasem jego oprycznicy rabowali nalezace do tych samych bojarow majatki.

To, co sie dzis dzieje w Moskwie, przypomina wydarzenia sprzed trzech lat, kiedy Kreml rozprawial sie z dwoma, wlascicielami ogolnokrajowych kanalow telewizyjnych, Wladimirem Gusinskim i Borysem Bierezowskim. W wyniku tamtej konfrontacji obaj "oligarchowie medialni" stracili swoje telewizje, a sami scigani przez prokurature ukryli sie za granica. Wtedy Kreml tlumaczyl, ze nie walczy z wielkim biznesem, tylko probuje powstrzymac polityczne zapedy rozbestwionych w czasach Borysa Jelcyna oligarchow.

Dzis celem atakow nie sa wlasciciele holdingow medialnych, lecz szefowie spolek naftowych 40-letni Michail Chodorkowski, prezes Jukosu oraz Abramowicz kontrolujacy Sibnieft i aluminiowego giganta Rusal. I tym razem wiele wskazuje na to, ze dwaj najbogatsi ludzie Rosji (majatek Chodorkowskiego wyceniany jest na 8, Abramowicza - na 5,7 mld dolarow) obrywaja "za polityke".

Chodorkowski kilka miesiecy temu wprawil w oslupienie obserwatorow moskiewskich oswiadczajac publicznie, ze przed grudniowymi wyborami parlamentarnymi swymi pieniedzmi wesprze niezalezna, ostro krytykujaca Kreml partie Jabloko. Jeden z jego zastepcow zadeklarowal, ze nie pozaluje swoich miliardow na wsparcie partii komunistycznej, tez opozycyjnej wobec Kremla. Wielki biznes rosyjski zawsze finansowal kampanie wyborcze roznych partii, w tym i opozycyjnych, ale zazwyczaj przekazywal im pieniadze z lewych kas i po cichu. Nikt nie osmielal sie mowic o tym publicznie, czyli rzucac otwartego wyzwania Kremlowi. Na domiar zlego Chodorkowski mial zapowiedziec, ze zamierza sie wycofac z biznesu i przejsc do polityki akurat w roku 2007, czyli w czasie elekcji prezydenckiej, kiedy to najprawdopodobniej bedzie wybierany nastepca Putina. Ludzie z Jukosu, z ktorymi wiosna rozmawialem o tej deklaracji, zapewniali, ze Chodorkowski nic takiego nie mowil. Przerazeni przekonywali, ze pogloski na temat ambicji prezydenckich prezesa spolki rozprzestrzeniaja przeciwnicy, ktorzy chca poroznic ich szefa z Putinem.

W kwietniu na naradzie oligarchow z prezydentem wyraznie rozdrazniony gospodarz Kremla zmyl glowe Chodorkowskiemu, wypominajac mu, ze sluzby podatkowe maja "duze pretensje" do Jukosu. Kilka dni temu do aresztu trafil jeden z najblizszych wspolpracownikow Chodorkowskiego Platon Lebiediew podejrzany o to, ze dziewiec lat temu nielegalnie przechwycil od panstwa akcje firmy Apatyt warte ponad 280 mln dolarow.

/ 2003-07-11 / źródło: www.gazeta.pl, Waclaw Radziwinowicz
home kontakt o stronie nowości strony mapa strony
Rambler's Top100